Całość opiera się na stalowej wieży o wysokości ok. 54 metrów, na której zamocowano 32 metrowy wirnik w formie obręczy. Zamiast klasycznych łopat zastosowano system segmentów aerodynamicznych rozmieszczonych na obwodzie pierścienia, które miały generować moment obrotowy poprzez różnicę ciśnień powstającą przy przepływie powietrza. Wygląda dziś jak techniczny pomnik minionej epoki — konstrukcja, która miała zmienić sposób pozyskiwania energii, a ostatecznie stała się fascynującym symbolem pasji jednego człowieka. Z bliska widać każdy nit, rdzę, ciężar lat i skalę projektu, który wyrasta z pola jak samotny mechaniczny kolos.
To miejsce, które nie tylko przyciąga fotografów ale też skłania do refleksji nad tym, jak odważne wizje potrafią przetrwać mimo upływu czasu.Konstrukcja wykorzystuje centralny maszt rurowy, na którym osadzono łożyskowany pierścień nośny. Obręcz przenosiła obciążenia na maszt poprzez zespół rolek prowadzących, co miało minimalizować opory i umożliwiać pracę przy niskich prędkościach wiatru. Energia mechaniczna była przekazywana do generatora umieszczonego u podstawy, co upraszczało serwis i zmniejszało masę elementów na szczycie wieży. Niestety pomysłodawca nie zdołał dokończyć projektu, który jak podają różne źródła od początku skazany był na porażkę. Pan Józef zmarł w trakcie jego realizacji i nie zobaczył czy jego projekt zadziała czy nie.Ja wybierałem się aby to zobaczyć prawie 10 lat i w końcu się udało. Robi to wrażenie i budzi respekt do konstruktora, który praktycznie wszystko wykonywał samodzielnie. Jaki ogrom wiedzy i wytrwałości trzeba mieć, aby zbudować takie urządzenie. Miało ono tworzyć energie dla okolicznych miejscowości przy minimalnym wietrze.
Obecnie konstrukcja jest rozkradana przez złomiarzy i nie do końca respektowana przez miejscową ludność. Notorycznie zrywane są tablice informacje oznaczające drogę dojazdową i zgłaszane są zagrożenia w związku ze spadającymi elementami. Mimo że znajduje się na terenie prywatnym ogrodzonym lokalna społeczność nie koniecznie toleruje turystów. Każdy ma jednak możliwość podziwiania konstrukcji a wejście na teren jest na swoją odpowiedzialność. Przy odrobine szczęścia można posłuchać opowieści rodziny konstruktora - ja takowe miałem i ciesze się bardzo. Jest to obiekt unikatowy na całym świecie – dlaczego tego nie zabezpieczyć i zrobić z tego atrakcję turystyczną dzięki której miejscowość stanie się sławna? To są pytania, które pozostaną bez odpowiedzi – mimo starań rodziny.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz
A tu napisz co Ci chodzi po głowie - będzie mi miło.